logo

O Kazimierzu Dolnym - muzycznie
Portal www.kazimierzdolny.pl
Z Puław tu już bardzo blisko - śpiewa w swej "Balladzie o Kazimierzu Dolnym" Sławomir Zygmunt.
 
djembed
 
Melodyjny utwór, opowiadający historię paczki młodych ludzi, których w latach studenckich połączył Kazimierz, a potem ich drogi rozeszły się w różne strony - znalazł się na płycie „Kiedy idę ulicą”.

Pod koniec kwietnia br. ukazała się nowa płyta Sławomira Zygmunta „Kiedy idę ulicą”. Znalazły się na niej różne gatunki muzyczne – od klasycznej ballady miłosnej „A jeśli mnie pokochasz”, poprzez przewrotne żarty muzyczne „Mała zakochana Chinka” czy „Niezasłużenie uwielbiany” aż po świetne stylizacje bluesowe jak „Blues o okrutnej sanitariuszce”. Autorem słów wielu piosenek znajdujących się na płycie jest sam Sławomir Zygmunt. Nie stroni on jednak od tekstów innych autorów, do których układa własną muzykę, czego dowodem jest otwierający album świetny utwór „Między wiosną a jesienią” do słów Wojciecha Olańskiego czy „Blues o panienkach z ulicy Poznańskiej” do słów Piotra Bałtroczyka. „Kiedy idę ulicą” to muzyka pełna ciepła, prosto z Krainy Łagodności, która łagodzi brutalność i gorycz życia. I tego w piosenkach i tego, które przeżywamy na co dzień – każdy na własny rachunek.

"Ballada o Kazimierzu Dolnym" to piosenka, którą określono jako wariację na temat słynnej pieśni Jacka Kaczmarskiego "Nasza klasa". To historia paczki młodych ludzi, których drogi zeszły się w latach studenckich w Miasteczku nad Wisłą, by potem poprowadzić ich w różne świata strony. Jednak serca pozostały nad Wisłą, która pamięta ich zawsze młodymi. Po latach szukają swoich śladów w Kazimierzu, ale jak już zauważył Heraklit, dwa razy wejść do tej samej rzeki, niestety, mimo najlepszych chęci nie można… Jednak "Ballada..." do takich prób powrotu do przeszłości mimo wszystko zachęca, choćby poprzez teledysk, który jej towarzyszy. Mimo że czas przeminął, powróćmy w te same miejsca - przeszłość nie wróci, ale ciekawe, co nam tu ofiaruje przyszłość. Przecież piękno Kazimierza i odkrywanie Miasteczka nie jest dostępne tylko młodym. Tu każdy znajdzie coś dla siebie. "Ballada..." jest więc w pewnym sensie reklamą Kazimierza Dolnego – miasteczka poszukiwań. Sławomir Zygmunt, streszczając w prostych słowach lato 1981 r., kiedy za namową kolegi przyjechał do Kazimierza na dłużej, znalazł tu wtedy ludzi, których podobnie jak i jego fascynowały piosenki Edwarda Stachury czy Leonarda Cohena, jakie podczas nocnych stachuriad przez kilka kolejnych lat wysłuchiwała leniwie płynąca Wisła. Znalazł tu przyjaźń i miłość, które na zawsze wpisały się w krajobraz Rynku i Wisły. Teraz, kiedy po latach przyjeżdża tu ze swoją dziesięcioletnią córką, patrzy na Miasteczko z pozycji wciąż bardziej odrywającego niż przewodnika.
Anna Ewa Soria, www.kazimierzdolny.pl