logo

Muzyczne Oscary
ANGIELSKI PACJENT - melodramat/wojenny, USA/Wlk. Brytania 1996, reż. Anthony Minghella
EMMA - komedia romantyczna, USA/Wlk. Brytania 1996, reż. Douglas McGrath
Dla kompozytora film taki jak „Angielski pacjent" jest wyzwaniem, gdyż akcja rozgrywa się w miejscach tak bardzo różnych jak Włochy i Północna Afryka. Poza tym rodowód postaci, ich korzenie sięgają Wielkiej Brytanii, Kanady, Węgier oraz Indii. Obszar pozornie nie do ogarnięcia. Jak to wszystko ze sobą połączyć? I czy to jest możliwe? Okazuje się, że tak i chyba to było jednym z powodów przyznania Oscara za najlepszą muzykę (w dramacie) Gabrielowi Yaredowi. Kompozytorowi udało się w sposób bardzo ciekawy powiązać (wydawałoby się tak niespójne) brzmienia, dźwięki, nuty w jedną całość. Bo w filmie „Angielski pacjent" usłyszeć można i węgierską muzykę ludową (zaśpiewana po węgiersku a capella przez Martę Sebestyen pieśń „Szerelem, Szerelem"), i barokowe tematy, i przeboje ery swingu („Cheek To Cheek" w wykonaniu Freda Astaire, to samo w wykonaniu Elli Fitzgerald, „Wang Wang Blues" i „One O'Clock Jump" w wykonaniu Benny Goodmana, „ Where Or When " w wykonaniu Shepheard's Hotel Jazz Orchestra's). Ale też kompozytor nie wykorzystuje ich do scen rozgrywających się w konkretnych miejscach. Węgierską pieśń ludową słyszymy, kiedy oglądamy z lotu ptaka pustynię. Smutna pieśń „Szerelem, Szerelem" bardzo pasuje do tego widoku, choć wydawałoby się, że w takiej scenie najlepiej zabrzmiałaby muzyka arabska.
Oryginalna muzyka Gabriela Yareda jest bardzo piękna, nastrojowa, pełna melancholii, smutku. Najlepsze na płycie są barokowe kompozycje na fortepian, które nasycił zmiennymi emocjami. Nawiązują one stylistycznie do Bacha (zresztą na ścieżce dźwiękowej wykorzystano także „Arię" z Wariacji Goldbergowskich). Właściwie jest to jedna i ta sama melodia grana w różnych układach. I tak w „Kip's Lights" fortepian gra melodię, całości dopełniają smyczki. Z kolei w „I'll Always Go Back To That Church" instrumenty smyczkowe wychodzą na pierwszy plan i to one prowadzą melodię. Klarnet gra bardzo oszczędnie w tle. Zaś w kompozycji „Convento Di Sant Anna" występuje samotnie fortepian. Do tej samej grupy należy także przepiękny utwór „Let Me Come In". Rozpoczyna go grający oszczędnie fortepian, w tle wiolonczela - i nagle szerokim, pełnym brzmieniem wchodzą smyczki. Za chwilę powraca fortepian. Potem temat główny przechwytują skrzypce solo. Na końcu jest jeszcze śliczny duet skrzypiec. W smutnych „Black Nights" słyszymy niezwykle dramatyczną rozmowę fortepianu, skrzypiec i wiolonczeli.
Natomiast ścieżka dźwiękowa do filmu „Emma" (nagrodzona Oscarem za najlepszą muzykę w komedii/musicalu) jest bardziej zwarta i bardziej jednolita. Kompozycje Rachel Portman są pogodniejsze, weselsze, bardziej melodyjne. To utwory napisane na orkiestrę, w których najczęściej wykorzystywanymi instrumentami solowymi są skrzypce, klarnet i flet. Rachel Portman, podobnie jak Gabriel Yared, prezentuje słuchaczom jedną melodię, zagraną w sposób mistrzowski w wielu wariacjach. Zwykle w środku utworu melodia prowadzona przez flet zostaje płynnie przekazana klarnetowi lub skrzypcom. Są oczywiście wyjątki. W przepięknym utworze „Frank Churchill Arrives" pojawia się harfa. Z kolei w „Mr. Elton's Rejection", w środkowej części klawikord gra solo. Także utwór „Dance" jest inny w swoim charakterze: to taniec w szybkim tempie i w metrum 6/8 przypominający tarentelę, włoski taniec ludowy. Trzeba wyjaśnić, że w XIX w. tarantela w stylizowanej formie rozpowszechniła się w całej Europie. „Dance" rozpoczynają skrzypce i grająca w kontrapunkcie wiolonczela, po chwili dołącza cała sekcja instrumentów smyczkowych i tempo ulega gwałtownemu przyspieszeniu.
Sławomir Zygmunt, KINO 1997, Nr 6