logo

Deszczowa piosenka
Gdy w 1957 roku na Broadwayu wystawiono "West Side Story", nikt nie spodziewał się takiego sukcesu. A tymczasem ten musical był grany nieprzerwanie przez 6 lat. Nakręcony 4 lata później film według "West Side Story" odświeżył duszącą się w ciasnych dekoracjach teatru czy studia filmowego konwencję musicalu. Wiele scen nakręcono w plenerze, młodzi bohaterowie mówią slangiem, chodzą po autentycznych nowojorskich ulicach, spotykają się w ciemnych zaułkach. Poza tym temat - historia wielkiej miłości rozgrywająca się na tle rywalizujących ze sobą gangów młodzieżowych - był absolutna nowością. Zwłaszcza, że scenariusz powstał w oparciu o tragedię Szekspira "Romeo i Julia". Film "West Side Story" nagrodzono dziesięcioma Oscarami.
Musical jako gatunek powstał w USA w latach 20. (1925 - "No, no Nanette"). Wywodzi się z europejskiej operetki. Początkowo była to dwuaktowa komedia muzyczna, składająca się z partii mówionych, partii śpiewanych solowych (songi), zespołowych (duety, tercety, chóry) oraz tańca. Do kina musicale trafiły również w latach 20. Miało to oczywiście związek z powstaniem filmu dźwiękowego (1928 - "Śpiewak jazzbandu"). Początkowo musicale były pogodnymi filmami o miłości. Najlepsze to te z genialnymi tancerzami: Fredem Astaire'm ("Zatańczmy", "Panowie w cylindrach") i Gene Kelly'm ("Deszczowa piosenka", "Amerykanin w Paryżu") oraz piosenkarzami: Bingiem Crosby'm ("Gospoda świąteczna") i Barbrą Streisand ("Hello, Dolly"). Z czasem autorzy w poszukiwaniu atrakcyjnych tematów zaczęli sięgać do literatury ("Król i ja", "Skrzypek na dachu", "Czarodziej z krainy Oz"), dramatu ("Poskromienie złośnicy" wg Szekspira, "My Fair Lady" wg "Pigmaliona" George'a Bernarda Shawa), do czasów podboju Dzikiego Zachodu ("Oklahoma"), starych legend ("Camelot", "Pirat"). Prawdziwy renesans przeżywał musical w latach 60. i 70., kiedy zaczął czerpać z muzyki rockowej ("Hair"). Powstała też wtedy swoista odmiana musicalu - rock opera ("Jesus Christ Superstar", "Tommy"). Musical nie ominął Polski. Słynne "Metro" sióstr Miklaszewskich, J. Józefowicza i J. Stokłosy ma niedługo zostać przeniesione na ekran.
Sławomir Zygmunt, Tele Magazyn 1998