Mekka jazzu
KANSAS CITY - dramat/muzyczny, USA 1996, reż. Robert Altman
Kansas City w latach 1926-1936 było mekką jazzu. Mimo że były to czasy Wielkiego Krzyzysu, przez 24 godziny na dobę funkcjonowały
tam bary,
sale taneczne, kluby nocne i restauracje. Działała tam, najlepsza wtedy w USA, orkiestra jazzowa - big band Bennie Motena. Miastem rządzili gangsterzy i przekupni politycy, którzy chcieli, by ludzie się bawili, bo zarabiali na tym krocie.
Mimo że Kansas City leżało z dala od Nowego Orleanu (kolebki jazzu), od Chicago (dokąd przeniósł się Louis Armstrong, King Oliver i wielu innych) oraz od Nowego Jorku (gdzie były wielkie wytwórnie płytowe), ciągnęły tam rzesze wspaniałych muzyków. Przez jakiś czas mieszkali w tym mieście m.in.: Mary Lou Williams, Herschel Evans, Ben Webster, Bill "County" Basie, Charlie Parker i Lester Young. Kansas City słynne było z tego, że odbywały się tam najdłuższe jam sessions w historii jazzu. Były to prawdziwe "bitwy" muzyków, nazywane "cutting contest" (ścinająca rywalizacja). Przy pierwszym potknięciu jazzman musiał opuścić scenę i tym samym zrobić miejsce rywalowi. Najsłynniejszy jam session odbył się na początku 1934 roku w klubie "Cherry Blossom". Coleman Hawkins, uważany wtedy przez wielu za saksofonistę tenorowego numer 1, zawitał do Kansas City, by "złoić skórę" miejscowym muzykom, o których się tyle dobrego nasłuchał. Do pojedynku z nim stanęli saksofoniści tenorowi: Herschel Evans, Ben Webster i Lester Young. Do tych wydarzeń wraca w swoim filmie "Kansas City" Robert Altman.
Płyta ze ścieżką dźwiękową "Kansas City" zawiera 12 utworów charakterystycznych dla tamtych czasów. Zagrali je najlepsi z najlepszych jazzmanów młodszego pokolenia. Craig Handy wcielił się w postać Colemana Hawkinsa, Joshua Redman - w Lestera Younga, Geri Allen zagrała (jedyną kobietę w tym męskim towarzystwie) znakomitą pianistkę Mary Lou Williams. Trębacz Nicholas Payton wcielił się w postać "Hot Lips" Page'a, James Carter zagrał Bena Webstera, David Murray - Herschela Evansa. Wszyscy ci wspaniali muzycy grają w duchu tamtej epoki, ale nie grają solówek nuta w nutę tak, jak je grali tamci, grają od siebie. Na płycie "Kansas City" doskonale słychać atmosferę klubową. Publiczność dopinguje muzyków wznosząc okrzyki, nagradza brawami wspaniałe improwizacje.
"Kansas City" to przede wszystkim płyta "tenorów", to znaczy saksofonistów tenorowych, którzy dominują w partiach solowych. Trzeba wiedzieć, że w tamtych latach właśnie "tenory" nadawały ton prawie wszystkim utworom. Jednak w kompozycji "Salitude (Reprise)" grają w duecie na kontrabasach Christian McBride (wystąpił na tegorocznym Jazz Jamboree) i Ron Carter. Z kolei w "Lafayette" ma miejsce trąbkowy jam. Prześcignąć się starają trębacze Nicholas Payton i James Zollar i kornecista Olu Dara. Najdłuższym utworem na płycie jest cudowny blues "Left My Baby", zaśpiewany przez Kevina Mahogany'ego, który w filmie gra barmana. Wokalizy Mahogany'ego świetnie uzupełniane są solówkami Craiga Handy'ego. Z kolei w "Lullaby of the Leaves" i "Froggy Bottom" pokazuje klasę genialna pianistka Geri Allen.
Kulminacyjnym utworem na płycie jest "Yeah, Man", w którym dochodzi do pojedynku między Colemanem Hawkinsem (Craig Handy) a Lesterem Youngiem (Joshua Redman). Dynamiczny utwór zaczyna się od zagrania tematu unisono przez dwóch saksofonistów. Potem rozpoczyna się "bitwa". Solówki Handy'ego są drapieżne. Muzyk jest agresywny, żywiołowy, porywający, rozrzutny w wypowiedzi i nie oszczędzający nut. Inny jest Redman, który stosuje lżejsze brzmienie, dłuższą fraę, gra bardziej melodyjnie i fantastycznie swinguje. Na płycie słychać go jeszcze w przepięknej kompozycji "Solitude". Tam solówki Joshuy Redmana są śpiewne, zupełnie jakby śpiewał człowiek.
Najwspanialsze jest to, że muzyka z czasów Kansas City jest stosunkowo prosta, nie ma wyszukanych melodii, skomplikowanych aranżacji. I wcale się nie zestarzała. A wszystko to sprawił swing, który królował w tamtych latach. Wspaniała, cudowna płyta. 
Sławomir Zygmunt, KINO 1996, nr 12
 
Pin It