Za moich czasów studenckich w Warszawie działały trzy najpopularniejsze kluby, integrujące środowisko akademickie. Stodoła - popularna szczególnie dzięki znakomitym koncertom jazzowym, w tym tak rewelacyjnych bandów jazzu tradycyjnego jak Hagaw, Old Timers, Gold Washboard i Vistula River Brass Band. Riviera-Remont przy Politechnice Warszawskiej też przyciągał koncertami (jazz i rock), spotkaniami w Dyskusyjnym Klubie Filmowym Kwant, a później dyskotekami. Klub Hybrydy był mi w pewien sposób najbliższy i to w sensie dosłownym: po pierwsze jako klub Uniwersytetu Warszawskiego, na którym studiowałam, a po drugie mieścił się (i mieści do dziś) w centrum miasta, nieopodal mojego miejsca zamieszkania. Rozpoczął działalność w latach 50-tych, co znam oczywiście wyłącznie z historii, ale Hybrydy kojarzą mi się zawsze z tłumem młodzieży, czekającej pod drzwiami na możliwość wejścia do środka na imprezę. Z zaciekawieniem sięgnęłam zatem do książki Sławomira Zygmunta p.t. "Anna oraz inne klubowe opowiastki" (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 2019), szukając w niej śladów wspomnień. Autor - muzyk, dziennikarz, absolwent UW, związany zawodowo z Hybrydami - umiejscowił akcję swoich opowiadań właśnie w środowisku miejscowej bohemy artystycznej, przewijającej się przez ten popularny klub. To dosyć specyficzna grupa ówczesnych działaczy, animatorów studenckiego życia kulturalnego. Odnalazłam nazwiska znanych twórców jak Agnieszka Osiecka, Przemysław Gintrowski, Wojciech Młynarski, Jonasz Kofta, Jan Zabieglik, Andrzej Zaorski. Inne postacie ukryte są z różnych względów pod pseudonimami; można je rozszyfrować lub nie. W książce jest garść wspomnień z popularnych wówczas imprez, takich jak Ogólnopolski Przegląd Piosenki Autorskiej, FAMA czyli Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej, a wszystko to wrzucone na tło bujnego życia studenckiego tamtych lat i realia minionej już epoki. Wydaje się jednak, że autor celowo i definitywnie zrezygnował z formy dokumentalnej na rzecz beletrystyki. Książka jest zatem zestawem dość luźnych opowiadań, kreślących sylwetki znanych mu klubowych bohaterów i osobistych znajomych. To zarazem zbiór anegdot, refleksji, wspomnień; migawki pewnych sytuacji, wydarzeń - to, co zostało w pamięci. Hybrydy to tylko hasło wywoławcze, bo tematem książki są w rzeczy samej ludzie związani z klubem i realia lat 80. widziane oczami autora.

Beata Joanna Przedpełska, Tygodnik Polski, Melbourne, 26.02.2020

Pin It