Powieść "Anna oraz inne klubowe opowiastki" Sławomira Zygmunta składa się z dziesięciu opowiadań. Miejsce akcji: Warszawa, lata 80. XX wieku, środowisko bohemy artystycznej związanej ze studenckim klubem Hybrydy. Miłość i ucieczka przed nią uwikłana w polsko-żydowskie stereotypy i animozje. A w tle życie Hybryd. Zbuntowani artyści, a obok młodzi partyjni karierowicze, donosiciele i agenci SB. Jedyny w swoim rodzaju peerelowski przekładaniec z wisienkami w postaci prawdziwych historii z udziałem Agnieszki Osieckiej, Przemysława Gintrowskiego, Wojciecha Młynarskiego, Jonasza Kofty, Jerzego Kosińskiego i Jana Himilsbacha.

W klubach takich jak Hybrydy na przekór działającej cenzurze powstawały wspaniałe koncerty, kabarety, przeglądy filmów, rodziły się pomysły artystyczne o których pamięta się do dzisiaj. Kultura studencka w siermiężnej Polsce była pełna humoru i fantazji. Kreowała wybitne osobowości.

Autor: Sławomir Zygmunt
Wydawca: LSW - Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 2019
Projekt okładki, grafika i zdjęcie - Marek Sobczak

Książkę "Anna oraz inne klubowe opowiastki" można kupić w księgarniach, Empikach, ale najłatwiej można ją kupić przez Internet  Kliknij  https://www.ceneo.pl/88625428

WYWIADY, ROZMOWY
Sławomir Zygmunt w Radiu Płock O książce "Anna oraz inne klubowe opowiastki" ze Sławomirem Zygmuntem rozmawiają Jarosław Rosiński i Jacek Kret.
Klub Hybrydy Tygodnik Polski, Melbourne, 26.02.2020
To moja historia wywiad ze Sławomirem Zygmuntem, który przeprowadził Tomasz Zapert.
Pewnego razu w Hybrydach ze Sławomirem Zygmuntem rozmawia Tomasz Zapert
O człowieku, który w końcu zapłakał - recenzja książki autorstwa Tomasza Jopkiewicza


SMS, MESSENGER, MAIL:mages/emoji.php/v9/t7f/1/https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/tb3/1/16/1f913.png");">🤓https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/tb3/1/16/1f913.png");">🤓https://static.xx.fb

OLA: Czytam drugi raz. Polecam, świetna lektura przy dobrej kawie.
DINARA: Czytam, bardzo interesująca pozycja.
MAŁGORZATA: Książkę przeczytałam z zainteresowaniem. Oddaje wiernie atmosferę naszych młodych lat.
DANKA: Poznałam Sławka Zygmunta przez Fb i wiedziałam, dzięki Jego płytom, że jest znakomitym muzykiem, autorem tekstów piosenek i wykonawcą. Jakiś czas temu dotarła do mnie jego książka "Anna oraz inne klubowe opowiastki, która pozwoliła mi wrócić do świata ludzi sztuki lat 70. i 80. związanych klubem studenckim "Hybrydy". W opowiadaniach autora pojawiają się nazwiska znane mi z gazet, radia i telewizji: Agnieszka Osiecka, Przemysław Gintrowski, Wojciech Młynarski (który nie lubił Jana Pietrzaka), Jonasz Kofta, Andrzej Zaorski, "Gąsior", czyli Sławek Rogowski - szef Hybryd, Jan Zabieglik - dziennikarz sportowy "Życia Warszawy", Andrzej "Ibis" Wróblewski - dziennikarz muzyczny, Jerzy Kosiński - znakomity pisarz, żyjący na emigracji, autor powieści "Kroki" (wydanej wtedy poza obiegiem oficjalnym) i "Malowanego ptaka". Dowiedziałam się, że w "Hybrydach" odbył się zamknięty pokaz "Matki Królów" Janusza Zaorskiego z muzyką Przemysława Gintrowskiego - legendarnego barda Solidarności. Autor "klubowych opowiastek" wspomina również Ogólnopolski Przegląd Piosenki Autorskiej (OPPA), którego był organizatorem, FAMĘ (Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej), różne imprezy warszawskie, takie jak: Jazz Jamboree, Konfrontacje Filmowe, Międzynarodowe Targi Książki, organizowane w maju kiedyś pod Pałacem Kultury (a potem wewnątrz PKiN), które i ja znakomicie pamiętam. Pochłonęłam tę książkę dość szybko, bo tematyka jest mi szczególnie bliska i przyznaję, że czytając zazdrościłam Sławkowi znajomości i współpracy z tymi wszystkimi osobami. Gorąco polecam "Annę oraz inne klubowe opowiastki" nie tylko ludziom z mojego pokolenia, ale i młodszym! Naprawdę warto!
JACEK: SUPER. Fantastyczna. Podczas czytania wspomnienia same przychodziły do głowy. Wprawdzie ja byłem na Polibudzie i bliższa mojemu sercu była Stodoła, to jednak bywało się w innych klubach, także w Hybrydach. Fajnie było poczytać o tamtych czasach i kulisach życia innych (niematematycznych) studentów.
GRAŻYNA: Jestem na 99 stronie i tak mnie wciągnęła, że zamiast iść do domu, zatrzymałam się z bagażem w parku, usiadłam na ławce, by skończyć czytać Twoją książkę. Pamiętam 68. rok. Też miałam przjaciółkę Annę, która wyemigrowała. Wiem, jak się załatwiało sprawy z cenzurą. Na Famie była oddelegowana do kontaktów z panem cenzorem. Wspominam z sympatią tamte czasy. 
PIOTR: Czytałem razem z Anią i polecam.
ALINA: Z przyjemnością przeczytałam książkę, trochę z łezką w oku wspominając tamte czasy i tamtych ludzi.
LESZEK: Czytałem i polecam. Brawo Sławek.
STANISŁAW: Przeczytałem książkę. Najdłuższe opowiadanie o Annie - dobre dialogi, dobre przejścia, ciekawe opisy wnętrz, a całość w klimacie. Te krótkie opowiadania trochę w stylu amerykańskim, nieprzegadane, dobrze zakończone. 
KRYSTYNA: Sławku, książkę przeczytałam jednych tchem. Lubię takie książki, ciekawe opisy, wydarzenia, odskocznia w przeszłość. W którym czasie łatwiej się żyło: w PRL-u czy w obecnym? Dla mnie osobiście i tam i tu jest dobrze. Myślę, że to zależy od nastawienia danej osoby. Jesteś bohaterem, postępowałam podobnie, jeśli coś mi nie odpowiadało, to mowiłam do widzenia i szłam dalej w przyszłość, zawsze ciekawa, co się wydarzy, jakie drzwi się otworzą; zawsze szukałam nowych doznań. Warto było.
ANNA: Polecam gorąco. Warto przeczytać. Dziękuję, Sławku. 
MAŁGOSIA: Książkę przeczytałam w jeden wieczór przy kominku. Nie wiem czy stworzona atmosfera, czy treść, ale faktycznie przeniosłam się do zadymionego klubu, poczułam także dreszcz z zimna z powodu ulewy. Ja nawet te koncerty słyszałam. No, ale to może z powodu lampki wina. Krótkie opowiastki wywołały emocje i zdziwienie. Pamiętam nawet, że zadawałam sobie pytania: Dlaczego? Dlaczego biegamy za czymś? Dlaczego ulegamy innym? Dlaczego ci inni mają na nas wpływ? Dlaczego zawsze ci śliscy mają więcej do powiedzenia? Wiem jedno, te opowiastki trzeba przeczytać jeszcze raz. Lata 80. XX wieku to były bardzo kolorowy czas. A i jeszcze jedno: zazdroszczę ci takich wspomnień. Bardzo dziękuję za przeżycia. Pozdrawiam serdecznie. P.S. Gdy stworzysz ciąg dalszy wspomnień BARDZO CHĘTNIE JE POZNAM.
ANDRZEJ: Książka jest zajmująca i dowcipna, czego się spodziewałem. Dla ludzi z kręgu artystyczno-studenckiego tamtych lat to superanegdoty. No i nie robisz z siebie wielkiego kombatanta - to OK. No i Romeo z Ciebie - musiałeś tak się przechwalać?
ELA: Dziękuję za tę książkę. Powróciły wspomnienia z czasów młodości.
DUŚKA: Czytałam. Wspaniała. Polecam.
ANIA: Przeczytałam Twoją książkę i bardzo się wzruszyłam. Ciekawa opowieść. Gratuluję.
TOMASZ: Książka podobała mi się, szczególnie styl i język, który jest bardzo czysty i sprawia, że czyta się ją niezwykle przyjemnie i szybko, i bez żadnych problemów czytelnik zanurza się w świat przez pana przedstawiony. Dlatego mógłby pan pomyśleć nad czym obszerniejszym, może nad jakąś powieścią? Co do opowiadań i tematyki, to podejrzewam, że jakaś ich część została napisana na bazie prawdziwych wydarzeń. Główne opowiadanie, oprócz historii krótkiego związku dwojga ludzi, to w tle tematyka stosunków polsko-żydowskich. Nie będę o tym pisał. Nie dlatego, że jest to temat ciężki i trudno się o tych sprawach rozmawia, ale dlatego, że jest to temat niezwykle obszerny i wielowątkowy i wiele mitów jest z tym związane i zakłamań.
Innym wątkiem, zostając przy historii, który mnie niezwykle ucieszył w kolejnym opowiadaniu była obawa bohaterów przed transformacją ustrojową i obradami okrągłego stołu i co z tego może wyniknąć? Mało ludzi niestety zdaje sobie sprawę z tego czym był w rzeczywistości ten stół.
W innych opowiadaniach poruszył pan temat aktualny, myślę, do dziś - świata artystów i zakulisowych gier i powiązań. Jest to bardzo interesujące zobaczyć, jak jakaś impreza wygląda od kuchni. Poza tym ludzie niekiedy zachowują się podobnie i nieważne czy ktoś jest artystą, czy tylko udaje że jest kimś innym. Ale motywowani są tą samą chęcią zaistnienia i łatwego życia. Pod tym względem świat się nie zmienia.
MARIA: Gratuluję. Świetna.
KATARZYNA: Mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy "Anny oraz...". Czuję niedosyt.
TERESA: Bardzo mi się podobała powieść "Anna oraz inne klubowe opowiastki". Masz lekkie pióro i ogromną kulturę. Takie ciepełko, jakie miał Edek Stachura, z którym się przyjaźniłam.
ANNA: Przeczytałam Twoją książkę. Bardzo mi sie podobała. Ciekawa i wzruszająca opowieść. Gratuluję. 
ELŻBIETA: Nostalgiczna, ciepła książka o najpiękniejszej Warszawie lat 80. Najpiękniejszej, bo Warszawie lat mojej młodości.
AGNIESZKA: Wspomnienia z naszych "niemowlęcych" studenckich lat zmusiły moją pamięć do odświeżenia czasów, gdy - jako studentka Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej - parałam się tzw. piosenką studencką. Jako solistka zespołu, a potem jako pianistka u znanych artystów. Opowiadania Sławka, okraszone nierzadko pikantnymi szczegółami znanych wówczas wydarzeń, pełne bardzo dobrze znanych mi nazwisk i sytuacji. Napisane lekką ręką, "czyta się samo". Polecam w wolne chwile lub na zakończenie ciężkiego dnia, gdy oczy jeszcze nie chcą się zamknąć. Dziękuję, Sławku, za tę podróż sentymentalną.
NATALIA: Wspaniała lektura. Zachęcam wszystkich do czytania.
AGNIESZKA: Czytam i jestem zachwycona. Tylu znajomych się tam przewija...
PIOTR: Książka mi się podobała. Przeczytałem ją jednym tchem 2-3 godziny. 
KATARZYNA: Książkę polecam. Czyta się ją świetnie, a jak się pamięta tamte klimat z młodości, to jest to prawdziwa uczta.
BARBARA: Książka mi się nie tylko podobała, ale jestem nią zachwycona. Błyskawicznie przeczytałam i "zaraziłam" Twoją książką kolejne osoby. Pisz dalej, Sławku.
ALEKSANDRA: Książkę łyknęłam jednym tchem. Super. Dobrze się ją czyta, jest dynamiczna, taka pigułka tamtych czasów. Gratuluję, bo nie jest łatwo pisać o sobie. 
PIOTREK: Właśnie skończyłem czytać Twoją książkę. I powiem szczerze, nie spodziewałem się, że jej druga część jest tak samo interesująca jak pierwsza. Szczególnie opowiastka o Pawle Błąkale i Jacusiu. Jacuś działa teraz w moich okolicach. Jurek opowiadał mi wiele razy jak go Jacuś (J.J.N.) rolował na kasę. Wyjazd do Brukseli opisywał mi dość szczegółowo, cały rozgoryczony. Czy słyszałeś od Jurka jak go załatwił inny misiaczek - artysta Mariusz L.? Też stracił mnóstwo pieniędzy przez niego. Z niejakim artystą Juliuszem M. było podobnie. Jeśli chodzi o książkę, to jest świetnie napisana, zrobiłeś doskonałą robotę, a że paru misiaczków (Jurek mówił - minionków) poczuje się urażonych... Cóż, prawda boli. Pisz dalej, bo robisz to naprawdę dobrze.
IRENA: Jestem w trakcie czytania Twojej książki, czuję jej klimat. Masz świetne pióro i niezwykłą lekkość i naturalność. 
JADWIGA: Szanowny Panie Sławku! Dziękuję za autograf. Pragnę powiedzieć, że z przyjemnością przeczytałam Pańską powieść "Anna oraz inne klubowe opowiastki". Jako osoba "przeflancowana" (słowa mojego śp. małżonka) do Warszawy w 1975 roku swoją młodość spędziłam we Wrocławiu nie znając realiów warszawskich, szczególnie w sferach bohemy artystycznej i klubu Hybrydy. Z ciekawością więc chłonęłam Pańskie przygody i emocje opisane barwnie i żywym językiem. Poruszyła mnie niezwykła historia głównej bohaterki Anny oraz ciekawostki z życia Pana oraz wielu innych postaci na tle siermiężnych czasów PRL-u. Wzbogaciło to moją wiedzę o Warszawie, a znając już miasto od wielu lat - czytając książkę "chodziłam" z Panem po znajomych ulicach i dzielnicach, odmładzając się duchowo... Serdecznie Pana pozdrawiam i życzę dalszych inspiracji w dziedzinie literackiej i muzycznej, Jadwiga.
MARIA: Wczoraj skończyłam czytać Twoją książkę. Jest bardzo dobra, czytałam ją z wielkim zainteresowaniem. Podoba mi się układ opowiadań. Każda z historii ma kilka warstw znaczeniowych, z zachowaniem lekkości formy. Gratuluję. 
MAREK: Anny nie znałem, ale to kobieta w moim guście. Książka mi się podoba. Według mnie trochę za krótka. Teraz czyta ją moja pracownica i nie może się oderwać. Tak ją wciągnęła ta historia, że zapomina o swoich obowiązkach. 
TOMASZ: Przeczytałem. Super. Bardzo polecam.
AGA: Książka bardzo mi się podobała, wszak to czasy mojej młodości studenckiej. Oczywiście numer jeden to opowiadanie "Anna. Żydówka z Warszawy", oddające nie tylko klimat i atmosferę tamtych lat, ale również szczere męskie odczucia i emocje związane z miłością do niezwykłej kobiety. Pozostałe krótkie opowiadania są ciekawe i poruszające, tym bardziej że przedstawiają prawdziwych ludzi.
KLAUDIA: Książka rewelacyjna. Zaczęłam czytać i jestem pod wrażeniem. Prostym językiem, zrozumiałym dla ogółu, a jednak tak pięknym, zostały opisane historie z życia. Jak dla mnie brak słów, gdyż dawno nie czytałam tak zgrabnie napisanej prozy. Sławku, bardzo dziękuję za tę książkę.
VICTORIA: Książkę przeczytałam z zainteresowaniem, zwłaszcza główne opowiadanie o Annie. Pozostałe opowiastki - z uśmiechem. Książkę czyta się fajnie, lekko, dobry masz język przekazu.
JOLANTA: Książka bardzo mi się podobała. Historia o Annie chwyta za serce. 
PRZEMEK: Jadę pociągiem do Krakowa. Przeczytałem pierwszą opowieść o Annie i rozwaliła mnie ona zupełnie. Zdałem sobie sprawę, że moje życie jest podobne do życia bohatera książki. Ja też wciąż uciekam.
JERZY: Książkę przeczytałem w jeden dzień, jak to się mówi - jednym tchem. Ciekawie przedstawiony problem polsko-żydowski, szkoda że z takim finałem. Ciekawie zarysowane charakterystyki mało ciekawych osób przewijającychh się przez Hybrydy. Książka przywróciła mi pamięć o redakcjach tygodnika "Radar" i "Świata Młodych", którego Szanowny Autor był czytelnikiem, a ja wieloletnim redaktorem. Z poważaniem i gratulacjami. 
PIOTR: Książka suuuuuper. Bardzo mi się podoba.
EWA: Jestem zafascynowana książką. Serdecznie dziękuję za tę perełkę z opowiadaniami. 
TOMEK: Ciekawa książka. Fajna podróż w czasie. Gratuluję. 
KATARZYNA: Książkę połknęłam. Czytałam ją z zapartym tchem. Książkę popełniłeś barwną i bardzo plastyczną. Gratuluję zwycięstwa.
PRZEMESŁAW: Książka bardzo ciekawa. Polecam.
WIKTORIA: Książkę przeczytałam i bardzo mi się podobała. Piszesz przystępnym i zrozumiałym językiem, tak że czyta się fajnie. Opowiadasz w niej prawdziwe historie z lekkim przymrużeniem oka. Najwięcej miejsca poświęciłeś jednak Annie. Widzisz, człowiek niezalenie od tego kim jest posiada pewną intuicję, która z założenia powinna go chronić, jednak często chcąc uciec przed niebezpieczeństwem po prostu się w nie wpada. Myślę, że nie da się oszukać przeznaczenia. A jeśli chodzi o całość, to mogę Ci tylko pogratulować. 
NATALIA: Książka jest świetna. Od pierwszej strony mnie wciągnęła, jestem pod wrażeniem, jak piszesz. Wspominasz między innymi konkurs piosenki autorskiej, to jest bardzo prawdziwe, jakbym czytała o mnie i moim mężu, który też był muzykiem. 
DOROTA: Przeczytałam książkę bardzo szybko, nie mogłam się oderwać. Jesteśmy w podobnym wieku, przeniosłam się do czasów młodości, do Warszawy, którą wtedy kochałam. Znałam Jonasza Koftę. Cieszę się, że taka książka jest.
LESZEK: Książka interesująca, dobrze się ją czyta, ale to chyba nie koniec? Bardzo jestem ciekawy, co się działo dalej z bohaterem książki. Tak więc musisz napisać ciąg dalszy.
BARBARA: Sławku, dziękuję za szczerość i atmosferę tamtych lat w Twojej książce "Anna oraz inne klubowe opowiastki".
DOROTA: Centrum Warszawy lat 80. ubiegłego wieku. Na ulicy (wtedy) Kniewskiego znajduje się klub studencki Hybrydy. I na tym w zasadzie można by zakończyć przedstawienie treści książki Sławomira Zygmunta „Anna oraz inne klubowe opowiastki“. Bo kto studiował, obojętne gdzie, ten wie. Każde miasto uniwersyteckie ma taki swój klub. Warszawa lat 80. miała Hybrydy. Dziesięć opowiadań skreślonych ręką artysty wyrosłego z Hybryd przekazuje nam koloryt kultury studenckiej i tego wszystkiego wokół, co do niej mniej czy więcej formalnie należało. Większą część książki zajmuje opowiadanie o Annie, dziewczynie pochodzenia żydowskiego. To nie tylko niezwykle ciepło i delikatnie przedstawiona historia miłosci dwojga młodych ludzi, to również opis charakteru polskiego społeczeństwa, jego braku wyobraźni, empatii i tolerancji. Pozostałe historie zawarte w książce to opowiadania o studenckich artystach, działaczach i bywalcach Hybryd. O dobrych i mniej dobrych znajomościach. Uważny czytelnik w aktywistach dawnych Hybryd odnajdzie osoby dziś powszechnie znane, działające nie tylko w polityce, ale i w kulturze. Warto sięgnąć po książkę Sławomira Zygmunta. Polecam ją wszystkim tym, którzy choć na chwilę chcą sobie przypomnieć studenckie czasy. I nie tylko.
PIOTR: Uwaga Hybrydowcy  i nie tylko! Jest już dostępna na rynku wydawniczym ciekawa pozycja pióra Sławomira Zygmunta. Ciut młodszego ode mnie klubowicza z czasów drugiej i aktualnej jak dotąd w historii Hybryd lokalizacji z przełomu lat 70/80 ub. stulecia, czyli przy ul. Kniewskiego 7/9, dziś Złotej. Autor książki, ceniony artysta nurtu poezji śpiewanej oddaje wiernie klimat tamtych czasów. Hybrydy, podobnie jak inne kluby studenckie były najbardziej pożądanym miejscem do spędzania wieczorów przez warszawską studencką - i nie tylko - młodzież. Wtedy Hybrydy stanowiły dla nas enklawę wolności. Tu rodziły się, bądź miały znakomitą okazję do ujawnienia talenty, w tym autora książki, uznanych dzisiaj artystów rodzimej estrady. Były też dla wielu zaczątkiem poważnych karier politycznych. Lektura ''Anny oraz innych klubowych opowiastek'' to miła podróż do jakby nie było naszej beztroskiej młodości. Dziękuję Sławku!

 

Pin It